W
Brodacz.
Tester męskich kosmetyków.
Ambasador marki BadBeard.
Wojciech
Tarnowskie Góry,
@naznaczony92 (Instagram)
Cześć.
Dziś opowiem co nieco o SilkMilk od Silkclay. Mam nadzieję że nie popłynę jak po mleku a żeby to sprawdzić zapraszam na krótkiej lektury. A więc ..
Już na pierwszy rzut oka mamy pewność że w rękach jest coś konkretnego. Butelka z ciemnego szkła. Etykieta w kolorze ciemnego kamienia. Napis krótko i zwięźle obwieszczający co jest w środku.
A w środku 100ml specyfiku o przyjemny zapachu drzewa sandałowego, wanilii i karmelu. Zapach jest bardzo przyjemny i subtelny jak dotychczas reszty testowanych przed mnie kosmetyków tej marki.
Co ciekawe że zaczyna się niewinnie. Nakładamy pompka produkt na dłoń. Wszystko idzie dość gładko. Aplikacja też jest bardzo prosta i przyjemna. To taka jakby glinka tylko w płynie. Zaraz nie "taka glinka jakby"... To jest glinka w płynie. Okazuje się że po niedługim czasie ukazuje niebywale mocne właściwości wiążące ! Potrafi utrwalać niczym beton. Wykończenie pozostawia matowe. Robisz z włosami co chcesz. Tylko twoje umiejętności są ograniczeniem.
A co jeszcze ciekawsze działa jak odżywka. Nawilża i odżywia włosy. Są miękkie i przyjemne w dotyku. A wydawało by się że skoro mocno chwyta to z włosa zrobi wiór - nic bardziej mylnego.
Podsumowując. Mamy tutaj glinkę w płynie. Bardzo przyjemny zapach. Bardzo łatwa aplikacja. Mocny chwyt i matowe wykończenie. Dodatkowo nawilża i odżywia włos. Wszystko zamknięte w bardzo stylowej butelce z czarnego szkła i oznaczone ciekawa etykieta.
Osobiście polecam. Ciekawa alternatywa dla pomady na glince. Warto spróbować.
Cześć.
Dziś opowiem co nieco o SilkMilk od Silkclay. Mam nadzieję że nie popłynę jak po mleku a żeby to sprawdzić zapraszam na krótkiej lektury. A więc ..
Już na pierwszy rzut oka mamy pewność że w rękach jest coś konkretnego. Butelka z ciemnego szkła. Etykieta w kolorze ciemnego kamienia. Napis krótko i zwięźle obwieszczający co jest w środku.
A w środku 100ml specyfiku o przyjemny zapachu drzewa sandałowego, wanilii i karmelu. Zapach jest bardzo przyjemny i subtelny jak dotychczas reszty testowanych przed mnie kosmetyków tej marki.
Co ciekawe że zaczyna się niewinnie. Nakładamy pompka produkt na dłoń. Wszystko idzie dość gładko. Aplikacja też jest bardzo prosta i przyjemna. To taka jakby glinka tylko w płynie. Zaraz nie "taka glinka jakby"... To jest glinka w płynie. Okazuje się że po niedługim czasie ukazuje niebywale mocne właściwości wiążące ! Potrafi utrwalać niczym beton. Wykończenie pozostawia matowe. Robisz z włosami co chcesz. Tylko twoje umiejętności są ograniczeniem.
A co jeszcze ciekawsze działa jak odżywka. Nawilża i odżywia włosy. Są miękkie i przyjemne w dotyku. A wydawało by się że skoro mocno chwyta to z włosa zrobi wiór - nic bardziej mylnego.
Podsumowując. Mamy tutaj glinkę w płynie. Bardzo przyjemny zapach. Bardzo łatwa aplikacja. Mocny chwyt i matowe wykończenie. Dodatkowo nawilża i odżywia włos. Wszystko zamknięte w bardzo stylowej butelce z czarnego szkła i oznaczone ciekawa etykieta.
Osobiście polecam. Ciekawa alternatywa dla pomady na glince. Warto spróbować.
F
Właściciel niesfornego i trudnego do ogarnięcia zarostu oraz żyjących swoim życiem włosów.
Prywatnie webdesigner, projektant, grafik z masą hobby, gdzie obok między innymi lotnictwa, piw kraftowych czy whisky, znalazły się także męskie kosmetyki.
Filip
Lublin,
www.instagram.com/popraw_wons
SILKMILK marki SILKCLAY czyli prestyler w formie płynnej glinki. Co tam siedzi w tym 100ml flakoniku z grunge'ową etykietą? O zapachu krótko bo odgrywa tu niewielką rolę. Jest subtelny przy nosie, pachnie ciepło, waniliowo, trochę drewna. Jeśli czuć ją na włosach to tylko z najbliższej odległości, zaliczam do zapachów aktywowanych przy aplikacji z tymże przeznaczeniem. Opinie o działaniu słyszałem różne, więc jest to moje subiektywne zdanie. Przypomnę co mam na głowie – włosy bardzo cienkie, ciemny blond, lekkie, dosyć oporne przy utrwalaniu fryzury. Prawie w ogóle nie współpracują z produktami o wysokim połysku. Do końcowego utrwalenia głównie stosuję glinki a SILKMILK jest jej płynną wersją. Konsystencją przypomina rozpuszczony w wodzie talk w kolorze ecru przez co niestety zatykał pompkę (producent wyeliminował już problem). Tak też zachowuje się po rozprowadzeniu w dłoniach, rozsmarowujemy płynny piaskowy produkt, który bardzo sprawnie aplikuje się w wilgotnych włosach. Jest trochę jak szybkoschnący gips, który zaczyna zastygać. Im bardziej suche włosy - tym lepiej współpracuje. Dobry do quiffów i lekkich messy fryzur bez konieczności dokładania produktów typu post. Jak na prestyler to chwyt jest na prawdę konkretny, stąd najwyższa ocena. Na dłuższych włosach i bardziej wyszukanych fryzurach możemy dołożyć Silkcream czy Water based Clay tej samej marki. Tekstura i objętość potężna, mam wrażenie, że mam dwa razy więcej włosów, nie tylko wizualnie ale i w dotyku. Na pewno wrócę do niego nie raz.
SILKMILK marki SILKCLAY czyli prestyler w formie płynnej glinki. Co tam siedzi w tym 100ml flakoniku z grunge'ową etykietą? O zapachu krótko bo odgrywa tu niewielką rolę. Jest subtelny przy nosie, pachnie ciepło, waniliowo, trochę drewna. Jeśli czuć ją na włosach to tylko z najbliższej odległości, zaliczam do zapachów aktywowanych przy aplikacji z tymże przeznaczeniem. Opinie o działaniu słyszałem różne, więc jest to moje subiektywne zdanie. Przypomnę co mam na głowie – włosy bardzo cienkie, ciemny blond, lekkie, dosyć oporne przy utrwalaniu fryzury. Prawie w ogóle nie współpracują z produktami o wysokim połysku. Do końcowego utrwalenia głównie stosuję glinki a SILKMILK jest jej płynną wersją. Konsystencją przypomina rozpuszczony w wodzie talk w kolorze ecru przez co niestety zatykał pompkę (producent wyeliminował już problem). Tak też zachowuje się po rozprowadzeniu w dłoniach, rozsmarowujemy płynny piaskowy produkt, który bardzo sprawnie aplikuje się w wilgotnych włosach. Jest trochę jak szybkoschnący gips, który zaczyna zastygać. Im bardziej suche włosy - tym lepiej współpracuje. Dobry do quiffów i lekkich messy fryzur bez konieczności dokładania produktów typu post. Jak na prestyler to chwyt jest na prawdę konkretny, stąd najwyższa ocena. Na dłuższych włosach i bardziej wyszukanych fryzurach możemy dołożyć Silkcream czy Water based Clay tej samej marki. Tekstura i objętość potężna, mam wrażenie, że mam dwa razy więcej włosów, nie tylko wizualnie ale i w dotyku. Na pewno wrócę do niego nie raz.