Hotel ogólnie w porządku, natomiast strefa basenowa to niestety spore rozczarowanie.
* Przede wszystkim brakuje osoby, która faktycznie nadzorowałaby strefę basenową. Na podłogach regularnie zalegała duża ilość wody, co stwarzało realne ryzyko poślizgnięcia. Dodatkowo dzieci korzystały z basenu również po godzinie 21:00, mimo że o tej porze powinna być tylko strefa dla dorosłych.
* Zewnętrzne jacuzzi było zdecydowanie za chłodne. Jednego dnia ratownik zmierzył temperaturę wody — wynosiła 30,5°C. Trudno nazwać to komfortową temperaturą dla jacuzzi. Pierwszy raz spotkaliśmy się z sytuacją, w której do jacuzzi wewnętrznego ustawia się kolejka, podczas gdy zewnętrzne pozostaje praktycznie puste, bo woda jest zwyczajnie za zimna. Na naszą prośbę o podniesienie temperatury usłyszeliśmy, że „na dworze jest chłodno, więc woda też jest chłodna”. Taka odpowiedź w hotelu tej klasy brzmi po prostu absurdalnie.
* Największym rozczarowaniem był jednak zamknięty basen zewnętrzny. Przed przyjazdem specjalnie zadzwoniliśmy do hotelu i zapytaliśmy, czy wszystkie atrakcje są otwarte. Zapewniono nas, że tak, oraz że basen zewnętrzny działa do końca września. Na miejscu okazało się, że basen jest zamknięty. W takiej sytuacji trudno nie odnieść wrażenia, że zostaliśmy zwyczajnie wprowadzeni w błąd.
* Jednego dnia zamknięte było również wyjście do strefy zewnętrznej. Co ciekawe, drzwi zostały otwarte dopiero po naszej interwencji. Najwyraźniej dopiero uwaga gości przypomniała obsłudze, że ta część obiektu powinna być dostępna.
Podsumowując: hotel sam w sobie jest w porządku, ale organizacja strefy basenowej zdecydowanie nie odpowiada poziomowi, jakiego można oczekiwać po takim obiekcie. Brak nadzoru, niedostępne atrakcje, zbyt chłodne jacuzzi oraz informacje przekazywane telefonicznie, które nie mają pokrycia w rzeczywistości, skutecznie psują ogólne wrażenie z pobytu.