Na stole pojawia się — panna osiemnasto procentowa,
Pełnoletnia, gładka, na wszystko jest gotowa.
Nie trzeba jej chwalić, sama wie, co znaczy,
Gdy w zupie zanurzy się — wszystko rozpaczy.
Nie rozmawiam z nią, choć czasem bym chciał,
Bo w wieku siedemdziesięciu — smak to mój szał.
Dodana do zupy, do kawy, do ciasta,
Ta panna z lodówki — codzienna rozkosz własna.
Nie pyta o status, nie szuka poklasku,
Wystarczy jej łyżka — i już jest w blasku.
Choć panna z lodówki, to serca rozgrzewa,
Bo śmietana 18% — jeszcze dojrzewa.
Bo panna osiemnastka, choć skromna z natury,
Zna sekret domowego — smakowej kultury.