Moim pierwszym wyborem była sukienka Ingrid w kolorze Tiramisu w rozmiarze M – okazała się strzałem w dziesiątkę. Zachwyciła mnie tym, jak pięknie układa się na sylwetce. To fason, po który wcześniej raczej nie sięgałam, bo zwykle poszerzał dół i pogłębiał dysproporcje. W tym modelu zupełnie tego nie ma – proporcje są świetnie zachowane.
Po jakimś czasie zdecydowałam się na kolor Frappe w rozmiarze L, jednak okazał się zdecydowanie za duży. Następnie zamówiłam czarną wersję w rozmiarze M, ale ku mojemu zaskoczeniu również była za duża i ostatecznie ją zwróciłam. Być może jeszcze zaryzykuję ponowne zamówienie rozmiaru M.
Na górze noszę zazwyczaj S/M, na dole M/L, mam 164 cm wzrostu – może ta informacja pomoże przy wyborze rozmiaru.