Krótko mówiąc, zapłaciłam za pas pooperacyjny wraz z przesyłką, a przesyłki nie dostałam. Kurier oznaczył przesyłkę jako dostarczoną, chociaż w rzeczywistości nikogo u mnie nie było i żadnej przesyłki nie otrzymałam. Zgłosiłam sytuację do inposta – InPost umywa ręce - tłumacząc problemami w skontaktowaniu się z kurierem. Dwukrotnie dzwoniłam do firmy, ze skutkiem dokładnie takim samym – czyli zero rozwiązania sytuacji. Generalnie, ja zawarłam umowę z firmą, a nie z inpostem. Podczas ostatniej rozmowy z firmą zostałam potraktowana wręcz w sposób bardzo chamski. Na początku, pewien pan powiedział mi, że widzi rozwiązanie takie, że kupię sobie pas po raz drugi skoro go potrzebuję. Następnie, powiedział że i tak nie mam żadnych dowodów, bo jak udowodnię, że tego pasa nie dostałam. Mówił cały czas, że próbuje skontaktować się z szefem, ale szef jest nieosiągalny. W tej chwili jestem 11 dzień po operacji, pasa nie mam, co też utrudnia moją rekonwalescencję. Za każdym razem obietnice, że skontaktujemy się z panią, ale żadnego kontaktu jak dotąd nie było (dziś jest sobota, a przesyłka została oznaczona jako dostarczona we wtorek).
Rozumiem że firma wysłała towar, i być może błąd leży po stronie InPostu, ale to właśnie oni powinni wyjaśniać z inpostem, a nie ze mną. Jakbym mogła ocenić na zero, to bym oceniła na zero, bo uważam że nawet jedynki nie ma za co dać. Uważajcie na tą firmę.