Podobno ktoś kiedyś wrzucił ją na patelnię… i na chwilę zniknęły wszystkie inne zapachy w mieszkaniu. Jakby rzeczywistość zrobiła miejsce tylko dla tego jednego kawałka mięsa. Są nawet głosy, że w tym momencie zegar na ścianie przestał tykać, a radio samo się wyciszyło — jakby wszystko uznało, że nie ma sensu konkurować.
Kiedy była gotowa, nikt nie pytał, czy doprawić, czy coś dodać — każdy tylko patrzył, jakby to był finał jakiegoś dziwnego eksperymentu.
I podobno właśnie wtedy padło zdanie, które już zostało: „to nie jest karkówka… to jest poziom, do którego reszta mięsa dopiero próbuje dojść”.