Dosłownie pierwszy dzień na nowym fotelu i teraz wiem, czego oczekuję od wygodnego siedziska. Porównuję Shine'a z taniochą, na której pracowałem do tej pory. Taniocha okazała się wygodniejsza.
- siedzenie jest jak dla mnie za miękkie. Gruba pianka sprawia, że zapada się w niej. Ponieważ kręcę się nieustannie, zmiana pozycji jest teraz z większym wysiłkiem. Poza tym dłuższa chwila bez ruchu i ma się wrażenie parzenia w zadek.
- podparcie lędźwiowe w postaci suwanego elementu plastikowego jest sztywne tylko w jednym miejscu. To miejsce przy maksymalnym podniesieniu podpiera tyłek, a nie lędźwie, a i to tylko, kiedy usiądzie się, jak w książce każą - sztywno, dosuwając się do końca. Po chwili plecy w pasie są w odległości kilku centymetrów od oparcia. Dokupuję poduszkę.
- podłokietniki są płaskie i dobre do siedzenia jak kołek przed komputerem i grzecznego trzymania rąk na nich. Ale byłem przyzwyczajony, że czasem opierałem się łokciem i drapałem w brodę, czego teraz nie mogę zrobić, bo albo trafiam nieprzyjemnie na kant, albo łokieć ześlizguje się. W starym fotelu podłokietnik miał przekrój bardziej owalny, a nie prostokątny i dało się ową sztukę zrobić bez problemu.
- okazało się, że podłokietnik w kształcie zamkniętego kształtu, "D"-kształtnego, typowego dla tanich foteli, a nie deseczki na kijku, ma większą tolerancję dla kabla od słuchawek. Ten lubi zaczepiać.
- podłokietniki są za krótkie. Zmieniając pozycję z pochylonej w stronę biurka na opartą, w którejś z nich stracimy wygodnie poparcie. Dłuższe poza tym, jest szansa, że nie rwałyby słuchawek z uszu.
- wydaje mi się, że kąt siedziska i podłokietników nie są optymalne. Nie wiem jeszcze co, ale coś mi w nich wadzi.
- kolor czarny jest bardzo brudzący. Dotknięcie przedmiotem z kurzem, okruchy, naskórek, łupież... Teraz wiem, żeby wybierać inne kolory.
- fajną rzeczą w fotelach jest amortyzacja siadania (fotel na chwilę przysiada kiedy na niego zwalimy się całym ciężarem). W tym tego nie ma.
- jedyna dobra rzecz w porównaniu ze starym fotelem to odchylane oparcie. Zostawiam na stałe, żeby było jak na sprężynie.