Jest to moja ulubiona herbata biała (w ogóle ulubiona), odkryta właśnie we wrocławskiej czajowni. Sama herbata przypomina nieco wysuszone owady, czym może odstraszać. Ma natomiast zniewalający aromat oraz smak, który długo utrzymuje się na języku i do którego się po prostu tęskni. Parząc wrzątkiem - taką przyjęłam strategię - otrzymuję ok. 8 naparów (parzę w gaiwanie), więc jest również bardzo wydajna. Jeśli zależy mi, by kogoś przeciągnąć na herbacianą stronę - proponuję właśnie ten rarytas.